Pewnej nocy na szeregu wysepek u wybrzeży Bretanii pojawiły się metalowe tablice z wymalowaną lilią Burbonów i napisem: „Filip VII Faramund, król Francji, wziął to miejsce w posiadania 29 kwietnia 2000 roku.” Rankiem 30 kwietnia redaktorzy Agence France-Presse znaleźli na swych biurkach następujący komunikat: „Akcja, która w moim imieniu została przeprowadzona w nocy z 29 na 30 kwietnia, jest akcją symboliczną. Jej celem nie jest ustanowienie we Francji prawomocnej władzy jej królów. Nie jest spełniony żaden z zasadniczych warunków religijnych, duchowych, moralnych, społecznych i politycznych, które są niezbędne do przeprowadzenia restauracji monarchii. Mimo to jestem królem. I przed Bogiem odpowiadam za los mojego kraju... Podpisano: Filip Faramund” Kim jest ów tajemniczy król? Czy przywrócenie monarchii jest niemożliwe? Czy demokracja jest najlepszą i ostateczną formą rządów? I jakich środków użyje republika, by powstrzymać władcę „równoległego królestwa”?
"W nękanych głodem i epidemią Indiach pod wpływem wystąpień szalonego filozofa, zresztą przybysza z Europy, setki tysięcy ludzi opanowują siłą statki, łodzie, barki i na oślep, niepowstrzymaną falą, ruszają ku Europie. Przypadkiem celem tej wędrówki ludów staje się ojczyzna autora, ale nie o nia tu w sumie chodzi, tylko o cały zgnuśnialy w dobrobycie i ogłupiały Zachód, który wobec tej nagłej inwazji okazuje się całkowicie bezradny." - Rafał A. Ziemkiewicz.
Wspaniała przeszłość jest tylko wspomnieniem, Miasto niemal opustoszało. Linie telefoniczne zostały przecięte. Na dworzec nie przyjeżdżają już pociągi, do portu nie wpływają statki. Mieszkańcy uciekli. Okolicę opanowały młodzieżowe bandy. Od miesięcy nie docierają żadne wieści ze świata za murami. Książę włada już tylko zamkiem i garstką wiernych poddanych... Żeby wyrwać się z tego oblężenia, siedmiu jeźdźców opuszcza Miasto o zmroku, bez nadziei, że kiedykolwiek powrócą. Zaczyna się podróż, pełna niezwykłych spotkań i odkryć, lecz prawda jest wciąż nieuchwytna. Miłość i braterstwo zostają wystawione na próbę...
Jest rok 1521. Trwa kryzys w Kościele katolickim. Rzym trawi symonia, spiski, zaangażowanie w świecką politykę, wiernych oburza sprzedaż odpustów, przeznaczonych na budowę najwspanialszego kościoła świata chrześcijańskiego – Bazyliki św. Piotra. Pojawia się jednak reformator, obdarzony bystrym umysłem mnich-augustianin. Szansy na zmianę upatruje w powrocie do korzeni, do Pisma Świętego.
Lata osiemdziesiąte XIX wieku. Cysterski klasztor w niemieckiej miejscowości Kolitz powoli popada w ruinę. Do zniszczenia kilkusetletnich murów starają się nie dopuścić przysłani z Berlina fachowcy, wśród których jest Otto Kleist. Młody historyk rusza śladem zmarłego przed laty ojca i rozpoczyna w Kolitz prywatne poszukiwania. Zamierza odkryć sekret budowli, podejrzewając, że ma on związek z rodzinną tragedią.
W "Dziedzictwie" masoni występują jako "uczynni grabarze", a ich czołowym przedstawicielem jest Culmer, najważniejszy przeciwnik głównego bohatera Twardowskiego...
"Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię" jest odpowiedzią autora na konkurs ogłoszony przez Komendę Główną MO w Warszawie. Na poły reportażowa historia kapitana Siwego opowiedziana została w formie raportów i sprawozdań, jako całość zamykając się w ramach intrygującego klasycznego kryminału, z rabunkiem i morderstwem w tle. Niniejsze wydanie zawiera dodatkowe informacje autora o Siwym oraz powiązane z bohaterem "Zbrodniarza, który ukradł zbrodnię" opowiadanie "Uderzenie".
Pełna zaskakujących zwrotów opowieść ukazuje mechanizmy rządzące zarówno środowiskami wielkiego biznesu, jak i - jakże od nich odległym - światem popegeerowskich wiosek. Tej książki nie wolno przeoczyć. "Bigos" brutalnie odsłania prawdziwy obraz ostatnich kilkunastu lat w naszym kraju. Stawia pytania o moralny sens przemian, które w tym czasie nastąpiły.
W książce tej jest wszystko, czego można chcieć się dowiedzieć o życiu w socjalizmie. Oczywiście życiu inteligenta. A szczególnie inteligenta Warszawiaka. Na kartach "Dziennika 1954" spotkamy Herberta, Jasienicę, Kisiela, Turowicza, by wspomnieć tylko tych, których wspominać warto. Poznajemy też prozę i poezję bytowania młodego pisarza, świetnego obserwatora, znakomitego stylisty, którego wkrótce pozbyto się z Polski na stałe.
Opowiadania, jak większość prozy Tyrmanda, można odczytywać jako zbeletryzowane fragmenty jego biografii. W pierwszym okresie, po powrocie do Polski, pisarz nawiązywał do swoich przeżyć wojennych. Potem coraz bardziej angażował się w otaczającą go rzeczywistość. Wraz z tą zmianą odchodził od formy realistycznej na rzecz pastiszu i pure nonsense'u. Ale niezależnie od tego, jaki temat obierał, zawsze było to pisanie wbrew regułom. Może dlatego do dziś tak znakomicie się go czyta.