"Atlantyk-Pacyfik" to pierwszy tom amerykańskiego tryptyku podróżniczego Melchiora Wańkowicza pt. "W ślady Kolumba". Pierwsza część trylogii – spisana z reporterską dociekliwością i literacką swadą – to historia dziesięciu miesięcy, które autor "Bitwy o Monte Cassino" wraz z żoną spędził w podroży, przemierzając amerykańskie autostrady, po Kalifornii i Meksyku.
"Królik i oceany" to drugi tom (po "Atlantyk-Pacyfik") amerykańskiego tryptyku podróżniczego Melchiora Wańkowicza pt. "W ślady Kolumba". Druga część trylogii to świetny literacko materiał reporterski o Ameryce przełomu lat 50. i 60. XX wieku. Autor "Bitwy o Monte Cassino" wraz z żoną pędzą po Stanach Zjednoczonych autem – czarnym, czterodrzwiowym De Soto – z którym to Wańkowicz, niczym prawdziwy obywatel USA, jest złączony niemal organicznie – nazywa go swoim przyjacielem, a rozłąka z maszyną równa się wręcz amputacji fizycznej.
"W pępku Ameryki" to trzeci tom amerykańskiego tryptyku podróżniczego Melchiora Wańkowicza pt. "W ślady Kolumba". W reporterskich zapiskach Wańkowicza z amerykańskiej wędrówki wiele jest refleksji na temat zalet i wad życia na emigracji. Wańkowicz po dziewięciu latach spędzonych w Stanach Zjednoczonych zdecydował się w 1958 roku wrócić na stałe do Polski, gdzie wraz z żoną spędza ostatnie lata życia. "W pępku Ameryki" jest więc pożegnaniem autora z Ziemią Obiecaną, miodem i mlekiem z puszek konserwowych płynącą.
Podróż autorki po dzikich dżunglach stanu Parana w Brazylii trwała 2 lata - od 1926 do 1928 r. i obfitowała w rozmaite, często niebezpieczne przygody. Spotkania z dzikimi zwierzętami, napady partyzantów, nieprzewidywane zmiany pogody - wszystko to opisała w niniejszej książce, która jest także świetną dokumentacją przyrodniczą nieistniejącej już w znacznej części dżungli parańskiej. Nowe wydanie po 75 latach!
Na Huculszczyźnie zbieranie dowodów świadczących o dosłownej obecności śmierci, w postaci fizycznej, niemal osobowej, nie przychodziło trudno.Ustalanie faktów, kto i gdzie ją ostatnio widział, jak się zachowywała, czy była okrutna i zła, czy spokojna i zmęczona, było rzeczą stosunkowo prostą. Ludzie obcowali z nią niczym ze starą sąsiadką.Chodziła ona po górach, zaglądała to tu, to tam. Jeśli ktoś chciał ją spotkać, nie było na to lepszego miejsca.Najtrudniej znajdowano ją latem. Biegała wówczas zapracowana gdzieś na wyrębach albo posiadywała nad Czeremoszem, czyhając na kąpiących się turystów. Słabo znali oni topografię rzecznego dna, tym bardziej nie mieli pojęcia o zwyczajach górskiej wody, bywali więc łatwiejszym łupem od miejscowych. Za to w trakcie pierwszych listopadowych mrozów spotkanie ze śmiercią nie stanowiło najmniejszych problemów. Mało tego, wówczas można się było z nią umówić.
Książka Kruszony to jedna z najbardziej uroczych i tajemniczych wypraw, w jakie się wybrałem. Nie mam już teraz wątpliwości, że kresy Europy leżą w Rumunii. Tutaj magia, mistycyzm i cywilizacja bizantyńsko-łacińska stworzyła unikalny kulturowy tygiel. Z niego wyrasta drzewo dobra i zła naszej europejskiej kultury. Kruszona spotyka współczesne reinkarnacje demona Drakuli i ludzi niezwykle otwartych i przyjaznych.
Poznaliśmy się na studiach. Tak po prostu na studenckim wyjeździe. Później, jak większość naszych znajomych, pracowaliśmy w różnych firmach. Nadszedł czas zaręczyn i przygotowań do ślubu. A w nas, razem i w każdym osobno, zaczęło dojrzewać wielkie marzenie. Wyjechać daleko i na długo...
Reprint książki "Tatry i Podhale" Rafała Malczewskiego z roku 1935. Wydanie to dokładnie odwzorowuje pisownię, układ graficzny i ilustracje wydania pierwszego, a więc powiela również ewentualne błędy tamtej edycji.
"Chcę odnaleźć trzy plemiona ludożerców, a także członków innych 51 dzikich plemion, których ślad zaginął ponad 60 lat temu". To zdanie, wypowiedziane przez Raymonda Maufrais'a, drukowało wiele czasopism opisujących jego fascynującą i zarazem przerażającą przygodę. W wieku dziewiętnastu lat wyruszył w głąb brazylijskiej puszczy, biorąc udział w wyprawie, której celem było poznanie życia i obyczajów pierwotnych szczepów indiańskich z Mato Grosso. Trzy lata później samotnie podjął się niezwykle ryzykownego zadania. Chciał przedostać się przez dżunglę Gujany do masywu górskiego Tumuc-Humac. Ślad po nim zaginął.