Zbiór czternastu esejów publikowanych w czasopismach, głównie w "Twórczości", w latach 1956-1961. Na kanwie omawianych dzieł historycznych, literackich bądź pamiętników, obejmujących czasy zamierzchłe aż po drugą wojnę światową, autor snuje erudycyjne rozważania o przeszłości, często przeplatane refleksjami nad współczesnością, a także osobistymi wspomnieniami.
Zbiór artykułów publicystycznych zamieszczonych na łamach prasy w latach 1947-1956, którym autor niejednokrotnie przywraca pierwotną postać, usuwając ślady cenzuralnych „uzgodnień”. Tom zakończony tekstami odrzuconymi w swoim czasie przez redakcje i opatrzony posłowiem z 28 października 1956, „czyli w tydzień po wielkim przełomie”.
Książka prezentuje zarówno najważniejsze wydarzenia 1939 roku, jak i dni powszednie, zwyczajne, niekiedy nawet banalne. Bo chociaż 1939 rok był rokiem przegranej wojny, wielkiej klęski, początku dwóch koszmarnych okupacji, to przecież i wtedy życie toczyło się zwyczajnie. Ludzie rodzili się i umierali, przeżywali radości i smutki, snuli plany na bliższą i dalszą przyszłość. Rok 1939 był więc niezwykły i zwyczajny zarazem, dramatycznie rozerwany wrześniową katastrofą. Kalendarium wydarzeń 1939 roku jest uzupełnione 365 komentarzami wybitnego historyka, przedwcześnie zmarłego profesora Pawła Wieczorkiewicza, oraz popularyzatora historii, doktora Janusza Osicy, oceniającymi tamte wydarzenia ze współczesnej perspektywy.
Książka, która już niedługo być może będzie całkowicie zakazana. Ostatni wyrok sądu krakowskiego sprawił, że kolejne wydania będą musiały być zmienione. My póki co mamy jeszcze oryginalne wydanie książki.
Poznali się w połowie lat 60. On - doktorant Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, ona - studentka arabistyki. Po słynnym wykładzie prof. Kołakowskiego, wygłoszonym z okazji 10 rocznicy Października 1956 r., zabrał głos jako pierwszy i wkrótce, zmuszony przez władze komunistyczne, musiał wyjechać z Polski. A jednak ich miłość przetrwała. Dzięki jego kontaktom spotkali się w Szwecji. Potem pobrali i zamieszkali na stałe w Berlinie Zachodnim. Byłaby to zapewne jedna z wielu romantycznych historii, gdyby…
2 zbiory znakomitej publicystyki historycznej jednego z najlepszych polskich historyków. 70 tekstów na temat najnowszej historii Polski. Historii jakiej nie znacie!
9 marca 1936 r. w Miasteczku Przytyk koło Radomia doszło do konfliktu pomiędzy ludnością polską i żydowską. Zginęły trzy osoby: Polak Stanisław Wieśniak oraz dwoje Żydów – Josek i Chaja Minkowscy. Ponad dwadzieścia osób, w większości Żydów, została rannych. Ludność żydowska poniosła też dotkliwe straty materialne. Czy w Przytyku rzeczywiście miał miejsce „pogrom Żydów”? Piotr Gontarczyk twierdzi, że prawdziwy przebieg wydarzeń w Przytyku był znacznie bardziej skomplikowany i daleki od tak jednostronnego schematu. Na jego dokładne zbadanie i rzetelne udokumentowanie autor poświęcił cztery lata.
(...) akcja książki rogrywa się niejako na dwóch płaszczyznach: centralnej i terenowej. O ile przedstawienie tego, co działo się "u góry", może być, i rzeczywiście jest, frapujące dla badacza i czytelnika (...), to opisy działalności w terenie tzw. Gwardii Ludowej, a później Armii Ludowej (GL-AL) są w swej wymowie przede wszystkim przerażające.
Terminem "cichociemni" określano żołnierzy polskich szkolonych do zadań specjalnych i przerzuconych drogą lotniczą do okupowanego kraju przez Oddział VI Sztabu Naczelnego Wodza najpierw z terenu Wielkiej Brytanii, a potem z Włoch. Realizacją tego zadania miał się zająć Zarząd Operacji Specjalnych (Special Operations Executive - SOE), instytucja powołana w lipcu 1940 roku w brytyjskim Ministerstwie Wojny Ekonomicznej do kierowania działaniami przeciw wrogom Imperium Brytyjskiego, a zwłaszcza do prowadzenia różnorodnych akcji politycznych, wojskowych i ekonomicznych na terytoriach okupowanych przez państwa "osi".
Pozostały tylko czarno-białe zdjęcia... Często uszkodzone, zagięte, przełamane, zranione i cudem ocalone z pożogi. Utrwaliły ludzi, których już nie ma..., podobnie jak nie ma już świata i kultury, którą tworzyli. Ziemia, na której żyli od wieków, została im wydarta z nieznanym dotąd okrucieństwem, a miasta i osiedla, które zbudowali, starte z jej powierzchni. Nacjonaliści ukraińscy mordowali wszystkich: niemowlęta, dzieci, młodzież, dorosłych i starców, kobiety i mężczyzn. Zabijali siekierkami, przepiłowywali, palili i zakopywali żywcem. Bywało, że tych członków własnych rodzin, którzy czuli się Polakami, którzy chodzili do katolickiego kościoła... Unikalne fotografie uwieczniły ich codzienność i uroczystą odświętność. Przypomniały o królewskich i magnackich zamkach, o skromnych ziemiańskich dworkach, chłopskich chatach.