„Nie warto być małym” to najmniej znana powieść Ferdynanda Goetla i zarazem ostatnia opublikowana za życia pisarza. Jej akcja rozpoczyna się w roku 1909, kończy tuż po wybuchu I wojny światowej. Wydarzenia powieściowe przenoszą się z Krakowa do Zakopanego, Lwowa i Warszawy. Goetel pokazuje lata 1909-1914 jako czas przełomu i przemiany, ale tez zapowiedź nowej, innej, niespokojnej epoki. Młodzi bohaterowie są reprezentantami „zwariowanego pokolenia”, które młodopolskie peleryny zmieniło na mundury Legionów. „Nie warto być małym” jest hołdem złożonym „niepokornym” wartościom, które przywołuje tytułowa formuła. Nie warto być małym, warto być wielkim, albo przynajmniej do tej wielkości dążyć.
"Patrząc wstecz" to barwny, pełen humoru i nostalgii pamiętnik pisany pod koniec życia Goetla. Autor wspomina w nim swoje dzieciństwo spędzone w młodopolskim Krakowie, burzliwą, lwowską młodość, swoje fascynacje Piłsudskim i socjalizmem, dramatyczne spotkania z Tatrami, studia w Wiedniu i gorzkie lata przeżyte w Warszawie, tuż przed wybuchem I wojny światowej. Książkę zamyka malowniczy opis przygód pisarza w dalekim Turkiestanie, gdzie został zesłany przez Rosjan w 1914 r.
Dlaczego warto czytać teksty polityczne Ferdynanda Goetla? Sądzę, iż co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze publicystyka polityczna stanowiła obszerny fragment twórczości autora "Z dnia na dzień", co świadczyłoby o tym, jak ważna dlań była polityka i jak wiele poświęcał jej uwagi. Ale istotna jest nie tylko ilość tekstów politycznych Goetla - ważna jest także ich jakość. Choć przesadna może wydawać się opinia Stanisława Piaseckiego, iż Goetel był przede wszystkim pisarzem politycznym, a potem dopiero beletrystą, to nie sposób zaprzeczyć, iż w jego publicystyce politycznej znajdziemy wiele ciekawych, przenikliwych, często wciąż aktualnych spostrzeżeń na temat polityki polskiej, Europy, Wschodu, czy komunizmu. Wreszcie trzeci powód, dla którego warto przeczytać zgromadzone tu szkice: Pod znakiem faszyzmu, manifest polityczny Goetla opublikowany w 1938 roku, książka, która wywołała prawdziwą burzę i która rzuciła ponury cień i na osobę pisarza i na jego całą twórczość. Czy słusznie? Na to pytanie - mam nadzieję - ułatwi odpowiedź ponowna lektura tej książki, tym bardziej, że niniejszy tom pokazuje "Pod znakiem faszyzmu" w kontekście innych, dotąd rozproszonych, a przez to mało znanych tekstów politycznych Goetla z lat 1917-1960. Ułatwiają one nie tylko odpowiedź na intrygujące pytanie o istotę i genezę faszystowskiego zauroczenia tego wybitnego pisarza, ale też uświadamiają, iż "Pod znakiem faszyzmu" nie było pierwszym, ani tym bardziej ostatnim słowem Goetla w jego długim i emocjonującym romansie z polityką.
"Przez płonący Wschód" to relacja z życiowej podróży Goetla, z wielkiej ucieczki z sowieckiego Turkiestanu do nowo powstałej Polski tuż po I wojnie światowej, w czasie rewolucji bolszewickiej. A była to podróż nielegalna, niebezpieczna, odbywana wspólnie z żoną i małymi dziećmi. Droga wiodła przez pilnie strzeżone granice, pustynie, malownicze pasma górskie, ogarnięte monsunem Indie i burzliwy ocean - "przez płonący Wschód".
"Tatry" są swoistym hołdem składanym przez Ferdynanda Goetla jego ukochanym górom, którymi fascynował się już w młodości i którym pozostał wierny mimo niesprzyjających okoliczności historycznych. Dla niego Tatry to nie tylko górskie pejzaże, dzika przyroda i wspinaczki na najwyższe szczyty, ale także kultura góralska, ściśle związana z polskością, aczkolwiek wciąż odrębna, oraz Zakopane - jego mieszkańcy i jego bywalcy.